Krzyż Powstańców Styczniowych z 1863r.

Powstanie styczniowe

 
W roku 1863 wybuchło bowiem powstanie styczniowe, w którym Lubelszczyzna i Ziemia Janowska odgrywały rolę znaczącą. Region ten, leżący na granicy Królestwa Polskiego i zaboru austriackiego, był miejscem strategicznym dla obu stron. Tędy przebiegały powstańcze szlaki przerzutu broni i ochotników do powstania. Tu stacjonowało wiele pułków rosyjskich, pragnących udaremnić te plany. W okolicznych lasach ukrywali się także powstańcy. Do dzisiaj zachowały się w tradycji miejsca związane z tym heroicznym okresem. Do nich należą nazwy pobojowisk, stare kapliczki, samotne krzyże i groby uświęcone krwią bohaterów. Warto może przybliżyć w tym miejscu kilka z tychże historii. 18 lipca 1863 roku, w bitwie pod Polichną, oddziały powstańcze dokonały zasadzki na wojska rosyjskie wracające w Lublina do Janowa, zadając im poważne straty. Powstańców było ok. 350, mimo to udało im się rozerwać maszerującą kolumnę wojska i odnieść wymierny sukces. Niestety nie był on pełny, m.in. dlatego, że powstańców wywęszyły kozackie psy, które ostrzegły idącą z tyłu carską piechotę. Tym niemniej, mimo dużych strat (powstańcy: 14 zabitych i 29 rannych), udało się zrealizować cele taktyczne i wycofać w rejon Blinowa. 
Inną znaną potyczką tamtych czasów była bitwa na Sowiej Górze, w okolicach Batorza, stoczona 6 września 1863 roku, w której wojskami polskimi dowodził Marcin „Lelewel” Borelowski. Po  bitwie pod Panasówką, powstańcy nie mogli uwolnić się od ścigających ich sił rosyjskich. W niedzielę rano, po 3 dniach forsownych marszów, oddział pułkownika Borelowskiego zatrzymał się we wsi Otrocz. Powstańcy wzmocnieni oddziałem Kajetana Cieszkowskiego „Ćwieka” liczyli blisko 750 ludzi. Część oddziału uczestniczyła w nabożeństwie w miejscowym kościele, reszta zażywała odpoczynku. Nagle jeden z patroli oddał strzał alarmowy. Pojawienie się oddziałów kozackich świadczyło o tym, że powstańcy zostali namierzeni. Na oddział uderzyli Kozacy pod dowództwem pułkownika Jałoszyna, zmuszając Polaków do wycofania się w kierunku Batorza. Narada sztabowa wojsk powstańczych zdecydowała się na podjęcie walki, mimo protestów Lelewela.  Planowano wykorzystać dogodne ukształtowanie terenu - zwłaszcza wąwozy w pobliskim lesie, w których można było zaskoczyć Rosjan. Niestety plany te zakończyły się klęską. Część rosyjskich oddziałów obeszła pozycje powstańcze i zaatakowała lewe skrzydło. Płk Borelowski, chcąc uprzedzić Rosjan, wskoczył na konia i zebrawszy część ludzi, próbował przeformować swoje jednostki do ataku. Nie udało mu się to jednak i zginął na polu bitwy, postrzelony w nogę i brzuch. Próbujący ratować sytuację szef sztabu, major Wallisch również poniósł śmierć, co doprowadziło do utraty woli walki. W bitwie pod Batorzem zginęło 32 powstańców, rannych zostało 47, zaś kilkudziesięciu wzięto do niewoli4. 
Tuż po bitwie część rozbitego rozdziału przeprowadziła odwrót na teren Wierzchowisk, gdzie kilku  rannych powstańców zmarło. Pogrzebano ich pod rosnącym na skraju lasu dębem, z którego po obcięciu konarów zrobiono żywy krzyż. W 1914 roku, podczas zawirowań pierwszej wojny światowej, krzyż ten został ścięty przez Węgrów (czyli Honwedów), ale mieszkańcy wsi postawili go ponownie. W roku 1937 natomiast krzyż został poświęcony przez ks. Władysława Golińskiego i przeniesiony do dworskiego parku. Upamiętnia to następujący napis, umieszczony na przymocowanej do niego metalowej tablicy: Krzyż ten wykonany przez powstańców 1863 z pnia dębowego na polach dóbr Wierzchowiska ścięty przez Honwedów w 1914 r. przeniesiony tu za Mariana Świdy poświęcony przez ks. Wł. Golińskiego w obecności Marii Świdowej oraz jej dzieci i wnuków dn. 2. VIII 1937.
 
 
 
Ta strona używa COOKIES.

Korzystając z niej wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies, zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki.

OK, zamknij