Kapliczka przy stawach

Rok 1927 przyniósł inne wydarzenie ważne dla Wierzchowisk. Doszło wtedy bowiem do rozstania Gustawa i Zofii. Na zboczu zalesionego wzgórza nazywanego zagajnikiem, przy źródłach Sanny, w leśnej polanie, odbyła się ostatnia rozmowa małżonków przed rozstaniem. Co mogli mówić? Że nigdy nie zapomną? Że nie mogą być już razem, choćby tego chcieli? Że ktoś jest winny, a ktoś nie? A może po prostu padły słowa: „tak musiało być” i nikt już nie zaprzeczył. Kto wie? Nie da się już odtworzyć tej historii. Pozostaje piękna i romantyczna opowieść o miłości i przemijaniu, kruchości tego, co miało być wieczne i bezpowrotnym mijaniu się ludzi w wędrówce zwanej życiem. Miejsce ostatniej rozmowy małżonków upamiętnia też kapliczka z figurą Matki Boskiej. Co ciekawe, w plecach statuy umieszczono skrytkę, gdzie złożono obrączki ślubne obojga, które mieli wyjąć w przypadku zmiany decyzji. Pozostałyby może one tam do dziś, gdyby nie syn obojga, ostatni dziedzic, Marian Świda, który odkrywszy list od matki, tuż przed wyjazdem do Ameryki, rozbił ową skrytkę i zabrał pierścionki ze sobą. Wieść gminna głosi, że odkrył on też zakopane w ogrodzie srebra, ukryte tam na czas wojny i ukrywane najpierw przed Niemcami, potem komunistami. Kto jednak wie, jak było naprawdę?

 

 

Ta strona używa COOKIES.

Korzystając z niej wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies, zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki.

OK, zamknij